Komitet Obrony Demokracji

ul. Górczewska 39, 01-144 Warszawa

NIP: 5252649748
KRS 0000604562

tel: 729 052 000
mail: [email protected]




NEWSLETTER
[sibwp_form id=2]

Wesołe jest życie staruszka - KOD
Komitet Obrony Demokracji, KOD
10987
post-template-default,single,single-post,postid-10987,single-format-standard,eltd-cpt-2.2,ajax_fade,page_not_loaded,,moose-ver-3.4, vertical_menu_with_scroll,smooth_scroll,side_menu_slide_with_content,width_370,fade_push_text_right,transparent_content,grid_1300,blog_installed,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive
 

Wesołe jest życie staruszka

Tak przynajmniej chcemy, aby było. Niestety coroczna korespondencja z ZUS-u, informująca nas o prognozowanej wysokości naszej emerytury, burzy ten sielankowy obraz. W dodatku rząd przypomniał sobie, że przecież są OFE i można nam je w części zabrać, tłumacząc ten ruch swoistym altruizmem.

Zbigniew Wolski

Czas płynie, a wiek emerytalny jakoś nie ulega u nas zmianom. Chociaż ostatnio sprawy jakby drgnęły z miejsca, ponieważ ponoć pod koniec przyszłego roku ma się stać t,o co było zapowiadane już rok temu podczas wyborów. Nie można się dziwić, że rząd nie spieszy się ze zmianami, wszystko kosztuje, a wobec obecnych trudności z finansowaniem 500+ ryzykowne byłoby branie kolejnego wyzwania. Według szacunków koszt 500+ wynosi 23 miliardy złotych rocznie, reforma emerytalna będzie kosztować kolejne 10 miliardów. Co tam, mamy przecież budżet, a w nim aż 60 miliardów deficytu, widocznie nas na to stać. Widać we wprowadzaniu sztandarowych obietnic wyborczych PiS-u pewien podstęp. 500+ miało pojawić się od początku roku, weszło w życie kilka miesięcy później, co pozwoliło zaoszczędzić kilka miliardów. Podobnie będzie z obniżeniem wieku emerytalnego – stwierdzenie, że to już w przyszłym roku jest w tym przypadku nieprecyzyjne, ponieważ dotyczyć będzie ostatniego kwartału. Znów zostanie nieco grosza w kieszeni resortu finansów.
A jeśli przy kieszeni jesteśmy, to trzymajmy się za portfel, ponieważ wiadomo powszechnie, że deficytem trudno wszystko sfinansować, więc będzie boleć, jeśli zwiększą się stopy podatkowe dla przedsiębiorstw i osób prywatnych. Jest także scenariusz optymistyczny, należy tylko dożyć do wieku stu lat, wówczas ZUS zafunduje nam specjalną emeryturę w wysokości ponad trzech tysięcy czterystu złotych i świat nabierze wreszcie barw. Szkoda, że tak późno, jednak warto poczekać i nie chodzi tu o zrobienie na złość tym wszystkim, którzy pracują na swe emerytury.
Ale nie dajmy się ponieść emocjom, obecna najniższa emerytura wynosząca niecałe dziewięćset złotych, wrośnie do poziomu poniżej tysiąca złotych. Dla osób pobierających świadczenie w tej wysokości to dużo i nie ma tu wiele miejsca do krytyki. Gorzej sprawy wyglądają w zakresie rewaloryzacji emerytur tak w obecnym, jak i w przyszłym roku. Podwyżka wyliczana procentowo oznacza nieco ponad dziesięć złotych dla osób, które otrzymują dziś w granicach tysiąca złotych. Moda na podwyżki zbiegła się z niedawnymi zamiarami podniesienia wynagrodzeń w rządzie i jak pamiętamy porównanie podwyżek emerytur i pensji ministrów było bardzo ciekawą lekturą. Z uwagi na brak pieniędzy, jak zapewnia minister Rafalska, emeryci mogą zapomnieć o jednorazowych dodatkach do emerytur, które jak można przypuszczać przypadły im do gustu. Zmiany wymagają poświęceń drodzy emeryci.
Trzeba dodać, że rząd bierze na celownik również emerytury rolnicze. Prawdopodobnie tylko do końca przyszłego roku istnieć będzie możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę rolniczą po przepracowaniu w polu trzydziestu lat. Dziś można być rolniczym emerytem w wieku 55 lub 60 lat jeśli chodzi o mężczyzn, pod warunkiem zaprzestania działalności rolniczej i trzydziestoletniej historii ubezpieczenia w KRUS-ie. Jak dobrze przypuszczamy znów chodzi o pieniądze, liczone jak zwykle w tym przypadku w miliardach złotych. Prezydent Duda kurtuazyjnie jest przeciw powyższym reformom, ale jak wiemy kurtuazja kończy się tam, gdzie zaczyna się polityka.
Rząd chce na nas nieco zarobić, przy okazji likwidacji OFE. Nie jest źle ponieważ mamy alternatywę, możemy oddać wszystko, albo jedynie czwartą część. Jeśli zgodzimy się na lepszy dla nas wybór, wtedy nasze środki pracujące obecnie w OFE, zostaną przekazane na indywidualne konta emerytalne, a pozostała wspomniana powyżej część trafi do tajemniczego Funduszu Rezerwy Demograficznej, mającego za zadanie dbanie o przyszłe emerytury każdego obywatela. Cóż, nie można myśleć tylko o sobie jak wynika z tego planu. Na otarcie łez pozostaje nam również zreformowany trzeci filar. Ma on w postaci Pracowniczych Planów Emerytalnych, na zasadach zupełnej dobrowolności, przy współdziałaniu pracodawców i państwa znacznie powiększyć kwotę przyszłej emerytury. Jest w tym jeden szkopuł, mianowicie nowy pomysł nie obejmuje pracowników budżetówki w szerokim tego słowa znaczeniu, więc malkontenci od razu podnieśli krzyk o jego zgodność z konstytucją. Rząd prawdopodobnie kolejny raz poszedł w kierunku źle rozumianych oszczędności, z drugiej strony jeśli ustanawia sobie jakieś prawa, to dlaczego mają być dla niego kosztowne? Opinii o nowym funduszu wśród nauczycieli, służb mundurowych i podobnych grupach pracowników, jeszcze nie znamy, ale możemy ją sobie wyobrazić.
Wygląda na to, że rząd realizuje powiedzenie: słowo się rzekło, kobyłka u płotu. Nasza rola polega na tym, aby nie patrzeć darowanemu koniowi w zęby i z euforią podejść do tematu. W pomysłach związanych z naszymi emeryturami odnotować można dużo spontaniczności, w negatywnym tego słowa znaczeniu. Trudno wycofać się z danej rok temu obietnicy, więc należy gdzie się da zaoszczędzić kosztem nas wszystkich. Najbardziej na reformie emerytalnej ucierpią kobiety, będące obecnie około dziesięciu lat przed nowym wiekiem emerytalnym; ich świadczenie może być nawet o jedną trzecią niższe. Jakoś nie widać także w mediach publicznych dyskusji o związku demografii z emeryturami.
Jak wynika z szacunków w ciągu ostatnich lat wyjechało z Polski jakieś trzy miliony osób w sile wieku, w okresie produkcyjnym. Ich nie obchodzą już polskie emerytury, ponieważ zdążyli kupić domy w Europie zachodniej i posłać dzieci do tamtejszych szkół. Może ci bardziej sentymentalni męczą dzieciaki jakąś formą szkółki niedzielnej, pozwalającej zachować dziecku sposobność porozumiewania się w rodzimym języku. Z całego misternego planu związanego z naszymi emeryturami ubyło ukradkiem sporo pieniędzy i nikt do tego nie przykłada większego znaczenia. Będzie łatwiej, nie musimy myśleć o ich emeryturach, ale przecież oni właśnie mieli zapracować na nasze.