Komitet Obrony Demokracji

ul. Górczewska 39, 01-144 Warszawa

NIP: 5252649748
KRS 0000604562

tel: 729 052 000
mail: [email protected]




NEWSLETTER

Rodeo - KOD
10930
post-template-default,single,single-post,postid-10930,single-format-standard,cookies-not-set,eltd-cpt-2.2,ajax_fade,page_not_loaded,,moose-ver-3.3, vertical_menu_with_scroll,smooth_scroll,side_menu_slide_with_content,width_370,fade_push_text_right,transparent_content,grid_1300,blog_installed,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive
 

Rodeo

Czym jest rodeo? Czy to show, mający zaspokoić żądze widzów w ich mentalnym dążeniu do zapanowania nad czymś, czego nie dokonaliby nigdy, narażając się samemu? Czy może jest to spektakl, ocierający się swoją ideą o starożytne igrzyska rzymskie, dostarczające ludowi rozrywki, może z samego założenia nie krwawej, ale czasami krwią podlanej. Czy też może jest uczestnictwem w widowisku, z którego oprawy aż kapie patriotyzmem, „narodem”, sztandarami i wzniosłymi słowami?

AjAWas

Nie sposób jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, gdyż widowisko to jest dość odległe naszej kulturze, niemniej jednak ma swoich wielbicieli. Do rozważań na temat rodeo zainspirował mnie jeden, starszawy, niewielkiej postury jegomość z brzuszkiem, znany jednakże wszem w Polsce, który przyznał, że lubi oglądać rodeo, a zwłaszcza jazdę na bykach. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że natychmiast informacja o wypowiedzi jegomościa znalazła się we wszystkich mediach, które obwieściły, że jegomość lubi rodeo. Media zaliczyły newsa, choć nikt głębiej nie zagłębił się w przyczynę tego zainteresowania.
Ujeżdżanie byków jest zajęciem niezwykle niebezpiecznym, ale stosując właściwe proporcje w porównaniu wielkości i znaczenia kraju, w którym rodeo jest tak popularne, do wielkości i znaczenia naszego kraju, wychodzi na to, że o ile tam ujeżdża się byki, to u nas ujeżdżałoby się najwyżej cielęta, a i to takie, przy których trzeba się podpierać nogami.
Dlaczego zatem jegomość, o którym wcześniej już była mowa, tak lubi rodeo? Nasuwa się stosunkowo prosta odpowiedź, przy przyjęciu wszakże założenia o właściwych proporcjach. Gdyby w naszych warunkach rodeo przyjęło się, to jegomość, obserwujący je, utożsamiałby się z jego mistrzami, a ponieważ rodeo u nas nie ma, namiastką tego rodzaju rozrywki staje się ujeżdżanie cieląt człekokształtnych.
Człekokształtne cielęta przez jegomościa są hodowane od lat. Zostały wyselekcjonowane, sprawdzone i do krajowego rodeo przeszły tylko te, które jegomościowi krzywdy zrobić nie mogą, choćby przez próbę bryknięcia, bądź stawania dęba.
Po co zajmować się sprawą nieistniejącego w Polsce prawdziwego rodeo? Bo prawdziwego rodeo nie ma, a cielęta są. Obserwujemy je na co dzień. Giętkie karki, potulne zachowanie wobec jegomościa, wydawanie głosu przesyłającego te same informacje, co jegomość. I żadnego sprzeciwu.
Dodatkowe spostrzeżenie: dlaczego cielęta i to takie, przy których trzeba podpierać się nogami? Bowiem bez podpierania się nogami trzeba byłoby oprzeć się na ich kręgosłupie, a tego nie mają.