Komitet Obrony Demokracji

ul. Górczewska 39, 01-144 Warszawa

NIP: 5252649748
KRS 0000604562

tel: 729 052 000
mail: [email protected]




NEWSLETTER
[sibwp_form id=2]

Chcesz mieć pokój, szykuj się do wojny - KOD
Komitet Obrony Demokracji, KOD
10963
post-template-default,single,single-post,postid-10963,single-format-standard,eltd-cpt-2.2,ajax_fade,page_not_loaded,,moose-ver-3.4, vertical_menu_with_scroll,smooth_scroll,side_menu_slide_with_content,width_370,fade_push_text_right,transparent_content,grid_1300,blog_installed,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive
 

Chcesz mieć pokój, szykuj się do wojny

Donald Trump, kandydat na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych, w dyskusji o roli NATO w zapewnieniu bezpieczeństwa pyta, co to jest Estonia. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan pyta, co to jest NATO, odcinając zasilanie podczas puczu w największej bazie sojuszu na terenie swego kraju, gdzie przechowywana jest broń atomowa. Rosja pyta Stany Zjednoczone, dlaczego instalują na terenie Korei Południowej systemy przeciwrakietowe, chociaż odpowiedź na to pytanie znają wszyscy. Chiny natomiast o nic nie pytają i budują sztuczne wyspy na Morzu Południowochińskim, rozmieszczając tam swoje lotnictwo, a dzieje się to dwieście kilometrów od baz amerykańskich na Filipinach. W tej złożonej sytuacji militarno-politycznej nasz minister obrony zajmuję się głównie ustalaniem miejsc i okoliczności odpowiednich do wygłoszenia apelu smoleńskiego.

Zbigniew Wolski

Antoni Macierewicz zaczął kierowanie resortem obrony od czystki wśród kadry oficerskiej. Ważniejsze niż posiadane kompetencje okazało się złożenie swego rodzaju deklaracji lojalności wobec nowego ministra. W oczywisty sposób wpłynęło to na nasze możliwości obronne. Później przyszedł czas na od dawna planowane poczynania skierowane przeciw prokuratorom wojskowym, którzy na pierwszy rzut oka nie dostrzegli zamachu w katastrofie smoleńskiej. Jak to wyjaśniła nam telewizja publiczna, fakt przenoszenia żołnierzy służby czynnej do odległych garnizonów nie powinien budzić niczyich wątpliwości.
Gdzieś po drodze odbyły się różnego rodzaju uroczystości związane z uczczeniem żołnierzy podziemia walczących z władzą komunistyczną. Bardzo blisko tego zagadnienia pojawił się spór z organizacjami skupiającymi byłych żołnierzy zawodowych. Jednym gestem stali się niepożądani w nowym spojrzeniu na historię najnowszą, ponieważ, nie wiedzieć czemu, pełnili służbę w większości przed rokiem tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym dziewiątym. Tacy kombatanci stali się już niepotrzebni. Z kombatantami resort obrony ma zresztą same kłopoty, powstańcy warszawscy musieli grubo tłumaczyć się z tego, że nie chcą apelu na obchodach rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Stawianie schorowanych staruszków pod pręgierzem ataków medialnych i irytacji władz uważam za co najmniej nie na miejscu. W tym jednak miejscu kombatanci dali za wygraną, nie miejmy im tego za złe.
Zwróćmy uwagę na kolejne poczynania w zakresie bardziej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego niż Ministerstwa Obrony Narodowej. Nieświadomi niczego poznaniacy zostali zaskoczeni przez wojsko wyposażone w ciężki sprzęt, postawieniem bez stosownych pozwoleń kilkumetrowego posągu Chrystusa. Działo się to przed obchodami Poznańskiego Czerwca. Chyba musimy zwracać większą uwagę na spontaniczne konwoje wojskowe, dziś już nie wiadomo, co i gdzie mogą postawić lub zabrać.
Ważnymi sprawami dla naszej obronności było sfinalizowanie budowy elementów tarczy antyrakietowej na naszym terytorium oraz szczyt NATO w Warszawie. W jednym, jak i w drugim przypadku rząd PiS-u, jak to ma w zwyczaju, przypisał jedynie sobie te osiągnięcia, chociaż prace nad nimi trwały od lat.
Po wymienieniu podstawowych zagadnień, jakimi zajmował się nasz resort obrony w ciągu ostatnich miesięcy, nie widzę tu zagadnień mających zapewnić nam wzrost bezpieczeństwa. W naiwnym rozumowaniu przeciętnego obywatela wspomniany resort powinien zajmować się przede wszystkim kondycją naszej armii, a nie zagadnieniami związanymi z historią i budowaniem poglądów politycznych.
Stan liczebny naszej armii wynosi nieco ponad sto tysięcy żołnierzy, według zapowiedzi ministerstwa obrony w najbliższym czasie ulegnie zwiększeniu o kilka tysięcy etatów, ponadto pojawił się kolejny pomysł na formacje pomocnicze, obecnie nazwane Obroną Terytorialną. Do tej liczby można dodać kilkaset tysięcy rezerwistów, pamiętających jeszcze czasy służby zasadniczej, czyli dla wielu z nas czasy zamierzchłe, ponieważ pobór taki zakończył się formalnie w 2009 roku, lecz już kilka lat wcześniej większość poborowych była kierowana od razu do rezerwy bez jakiegokolwiek przeszkolenia. Z naszymi rezerwistami jest jeden zasadniczy problem – nikt nie jest w stanie określić, ilu z nich jest osiągalnych dla komisji uzupełnień, ponieważ, jak wiemy, z kraju w ostatnich latach wyjechało co najmniej trzy miliony osób.
W moim miejscu pracy połowę składu osobowego stanowią mężczyźni, daje to około pięćdziesiąt osób, lecz prawdopodobnie tylko jeden lub dwóch z nich miało jakikolwiek związek z wojskiem. Naginając fakty można dodać jeszcze do puli kilka osób, w tym kobiety, które posiadają podstawowe umiejętności posługiwania się bronią, ponieważ przeszły kurs dla pracowników ochrony, gdzie koniecznością jest zdobycie podstawowej wiedzy z tego zakresu, a także należy to później udowodnić na strzelnicy. Taki stan rzeczy nie napawa optymizmem.
Może dziwnie to zabrzmi z ust zdeklarowanego pacyfisty, lecz zauważam w naszym kraju konieczność wprowadzenia podstawowego szkolenia wojskowego dla jak największej liczby obywateli. Najbardziej skuteczny w tym zakresie jest model szwajcarski, gdzie armia zawodowa stanowi znikomą część armii, lecz w poszczególnych jednostkach administracyjnych istnieją dobrze zorganizowane oddziały swego rodzaju pospolitego ruszenia, które regularnie odbywają ćwiczenia. Bardzo daleko nam do takich rozwiązań, trzeba również zmienić nieco naszą mentalność. Szwajcarzy swój ekwipunek, broń i amunicję trzymają w zasadzie w domu.
Już kilka lat temu poczuliśmy się w pełni Europejczykami i powinniśmy być z tego dumni. Obecnie jednak, poza dumą i korzyściami płynącymi z przynależności do Unii Europejskiej, powinniśmy także pomyśleć realnie o swej obronności. Należymy do największego sojuszu militarnego na świecie, który ma znaczne możliwości operacyjne, ale nie zdawajmy się tylko na sojuszników, miejmy swój wkład w poczuciu swojego bezpieczeństwa.