Święta narodowe u Latynosów - na wesoło - KOD Komitet Obrony Demokracji
Komitet Obrony Demokracji, KOD
Komitet Obrony Demokracji, KOD
10514
post-template-default,single,single-post,postid-10514,single-format-standard,eltd-cpt-2.4,ajax_fade,page_not_loaded,,moose-ver-3.6, vertical_menu_with_scroll,smooth_scroll,fade_push_text_right,transparent_content,grid_1300,blog_installed,wpb-js-composer js-comp-ver-7.1,vc_responsive
 

Święta narodowe u Latynosów – na wesoło

Każdy naród obchodzi uroczyście święto narodowe i ważne jest, aby wyrażać swój patriotyzm i odczuwać dumę ze swojej ojczyzny.

Zbigniew Wolski

Święto narodowe w Polsce, 11 listopada, kojarzone jest głównie z demonstracjami nacjonalistów, czy pochodami niezgadzających się z rządami rodaków. Jest to dla nas głównie dzień, kiedy możemy wyrazić swoje niezadowolenie z tego jak jest, a rzadziej radość ze świętowania. Ludzie śledzący w telewizji tłumy skandujących, czasem niebezpiecznie się zachowujących Polaków, boją się nawet wychodzić z domu. Jednak nie wszystkie kraje podchodzą w tak negatywny sposób do tych ważnych dla nich dni narodowych. I my też nie powinniśmy. Marsz KOD Niepodległości ma być odświętny, radosny, pokojowy.
Brazylijczycy lubią defilady
Brazylia za święto narodowe obrała rocznicę ogłoszenia powstania Cesarstwa Brazylii w 1822 roku. 7 września tego właśnie roku Pedro I podczas publicznej debaty wyjął miecz, po czym krzyknął „Niepodległość albo śmierć”. Deklaracja ta była bardzo stanowcza, ale uniezależnienie kolonii od Portugalii odbyło się na drodze pokojowej. Ameryka Południowa znana jest z upodobania do świąt, więc Brazylijczycy świętują też dzień republiki, który upamiętnia ustanowienie Republiki Brazylii 15 listopada 1889 roku.
Obchody święta niepodległości nie przebiegają w jakiś wyszukany sposób. Głównym punktem programu – ale jakim punktem! – jest wielka defilada, przemarsz wszelkiego rodzaju klubów tanecznych, sportowych i szkół w danym mieście. Po cywilach przychodzi czas na mundurowych. Można podziwiać policjantów, żołnierzy, strażaków i innych przedstawicieli podobnych służb w pełnej gali reprezentacyjnych mundurów. Tłumy, które z reguły gremialnie stawiają się na trasie przemarszu, witają wszystkich z uwagą i radością. Oczywiście takiej okazji nie mogą przegapić przedstawiciele lokalnych władz, dlatego też specjalnie dla nich buduje się trybunę honorową, skąd mogą oglądać defilujących rodaków. Nie trzeba przy tym dodawać, że żaden Brazylijczyk nie wybiera się na tak ważne święto w dżinsach, a uroczystości najbardziej przypominają kulminację znanego na całym świecie karnawału. Po części oficjalnej w wydaniu południowoamerykańskim przychodzi czas na uczty i zabawy w bardziej kameralnym gronie.
Dla Chilijczyków jeden dzień świętowania to za mało
Również w Chile święto narodowe jest rocznicą uzyskania niepodległości, a dokładnie początku tego procesu. 18 września 1810 roku junta, która powstała w Chile, obaliła hiszpańskiego gubernatora. Stało się to możliwe, bo w dalekiej kolonii nie było wówczas znaczącej liczby wojsk hiszpańskich. Po ataku Napoleona metropolia potrzebowała szybko posiłków i ściągała je, skąd tylko mogła.
Chilijczycy także wykazują zamiłowanie do defilad, które są dla nich bardzo ważnym wydarzeniem podczas obchodów święta narodowego. Jest to pewna specyfika Ameryki Południowej, że wojsko ma tam zawsze duży udział w życiu publicznym (bywa, że za duży). W Chile jednak bardziej stawia się na nieoficjalne elementy świętowania. W wielu miejscach organizuje się imprezy trwające nawet kilka dni. Tu również ujawnia się zamiłowanie do tańca. Na parkietach króluje narodowy taniec chilijski cueca. Zabawa odbywa się na tle stosownego do okoliczności wystroju. Wszędzie wiszą baloniki i flagi narodowe w różnych wielkościach i odmianach. W każdym mieście wyznacza się główne miejsce hucznych uroczystości. Nosi ono nazwę fondas i z reguły oblegane jest najbardziej.
Lepiej wesoło i bez polityki
Chyba wszyscy chcieliby brać udział w opisanych powyżej uroczystościach. W Ameryce Południowej obywatele stawiają na zabawę, część oficjalna jest jedynie sygnałem do jej rozpoczęcia. Odmienny sposób celebrowania święta państwowego nie przeszkadza jednak w posługiwaniu się symbolami narodowymi i w budowaniu wspólnoty obywateli. Najbardziej uderza przy tym brak upolitycznienia takich świąt. Można śmiało powiedzieć, że zabawa jest dla wszystkich. Nikt nie próbuje nawet zawładnąć obchodami, propagując jedną czy drugą opcję polityczną. Obywatele państw Ameryki Południowej powinni w tym być dla nas przykładem.