Skąd my to znamy - KOD Komitet Obrony Demokracji
Komitet Obrony Demokracji, KOD
Komitet Obrony Demokracji, KOD
4081
post-template-default,single,single-post,postid-4081,single-format-standard,eltd-cpt-2.4,ajax_fade,page_not_loaded,,moose-ver-3.6, vertical_menu_with_scroll,smooth_scroll,fade_push_text_right,transparent_content,grid_1300,blog_installed,wpb-js-composer js-comp-ver-7.1,vc_responsive
 

Skąd my to znamy

Skąd my to znamy
Tamara Olszewska

Nie potrafię wskazać momentu, w którym to wszystko się zaczęło.
Czy to lata 2005 – 2007, czy też wcześniej? Zapewne wiele było już wtedy znaków, jaką drogą podąża PiS, ale może traktowano je lekko, trochę z przymrużeniem oka, może minimalizowano znaczenie, nie dostrzegano. Dla mnie rokiem przełomowym w postrzeganiu PiS jest 2010. Katastrofa smoleńska stała się tą przysłowiową kropką nad i, wydarzeniem, od którego poszła lawina, zasypująca naszą scenę polityczną negatywnymi emocjami i działaniami. Na toczące się wydarzenia nakładają mi się obrazki znane z historii i zaczynam czuć coraz większy niepokój, coraz głębszy lęk.
Spójrzcie sami, czyż nie brzmi to znajomo? Kryzys gospodarczy, zróżnicowanie społeczne, mitologizacja własnej historii, narastające przekonanie, że demokracja nie jest w stanie zapewnić ładu wewnętrznego, kryzys moralny, odwołanie do emocji i uczuć, egzaltacja wiary kosztem rozumu, budzenie nienawiści społecznej do realnych i wymyślonych wrogów, aktywizacja znacznej części społeczeństwa, nacjonalizm, podporządkowane media, sprzyjająca atmosfera niestabilności politycznej, radykalizacja nastrojów społecznych. Sięgnijmy tu głębiej w historię, a przypomnimy sobie ideologie, które oparły się na tych właśnie elementach. Pamiętacie faszyzm, nazizm, stalinizm? Czyżby historia zataczała koło?
Prawo i Sprawiedliwość, partia w której rolę wodzowską pełni Jarosław Kaczyński. Żadna decyzja, żadne postępowanie, nic nie może być podjęte bez wiedzy prezesa. Twardą ręką trzyma członków swego ugrupowania, obserwując, ustawiając w odpowiednich miejscach, karząc i nagradzając. Trzeba mu przyznać, że jest bardzo przekonywującym mówcą i dobrym psychologiem. Wie jak przekonać tłumy, iż białe jest czarne, jak wmówić im, że świat wokół stanowi zagrożenie, a „inni” czują się lepsi i nie pozwolą odebrać sobie przywilejów. Jest mistrzem w dzieleniu społeczeństwa, świetnym demagogiem i populistą.
Prezes Kaczyński akceptuje, a nawet wspiera, radykalne ugrupowania, które odwołują się do symboliki i charakteru nazistowskich Niemiec. Narodowcy, młodzi ludzie z zasłoniętymi twarzami maszerują po ulicach miast z hasłami nawołującymi do nienawiści, antysemityzmu, ksenofobii. To oni są, według PiS, prawdziwymi Polakami, patriotami, którzy chcą uwolnić Polskę od wrogiej narodowi władzy. W zamian za ciepłe słowa i sympatię odwdzięczają się prezesowi pełnym poparciem i wiarą w Jego działania.
PiS jest również pupilkiem radykalnej części Kościoła Katolickiego. Księża z ambony przekonują wiernych do poparcia, wskazują wyraźnie, kto powinien kierować państwem, kto jest nadzieją na dobrą, katolicką przyszłość. Na fali narastających nastrojów prezes wyniesie religię na piedestał, przywróci jej właściwe miejsce, podporządkuje prawo państwowe prawu boskiemu. Na to liczy kościół i jestem pewna, że się nie rozczaruje.
Gdyby ktoś zapytał mnie, z czym kojarzy mi się PiS, to przed oczami stają mi marsze smoleńskie. Słyszę słowa – „dojdziemy do prawdy”, „będziemy czynić Polaków szczęśliwszymi”, „będziemy nieśli Polskę dalej. Ku sprawiedliwości”, „żadne naciski i pohukiwania, żadne słowa, które nigdy nie powinny paść, zwłaszcza z niemieckich ust, nie zawrócą nas z tej drogi”, „Damy radę, jeśli będziemy zdeterminowani, jeśli będziemy przekonani, jeśli potrafimy pokazać tym wszystkim, którzy dzisiaj, bijąc wszelkie rekordy hipokryzji, krzyczą o łamaniu demokracji, o zagrożeniu dla Polski, że ta droga, którą idziemy jest drogą większości naszego narodu”,” My jesteśmy tu gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO”. Widzę te oszalałe z zachwytu tłumy, marsze z pochodniami, bezkrytyczną wiarę w każde słowo prezesa.
Czy mamy się już bać? Czy powrócą ciemne karty historii międzywojennej XX wieku? Zawłaszczanie rocznic państwowych, manipulowanie historią, irracjonalne argumenty na poparcie teorii wrogów Polski i zagrożeń, budowanie poczucia wspólnoty narodowej na bazie krzywd i niesprawiedliwości, czysty populizm, to wszystko budzi niepokój, ale mówienie, że to już faszyzm byłoby nadużyciem. Dokąd jednak może nas zaprowadzić PiS, jeśli pozostaniemy bierni, pozwolimy na łamanie zasad konstytucyjnych, przejmowanie każdego obszaru życia gospodarczego, politycznego czy społecznego? W jakiej Polsce obudzimy się za kilka lat? Wciąż demokratycznej czy tej, Jarosława Kaczyńskiego? Czy będzie nam bliżej do totalitaryzmu czy dalej? Oto jest pytanie…