Komitet Obrony Demokracji

ul. Górczewska 39, 01-144 Warszawa

NIP: 5252649748
KRS 0000604562

tel: 729 052 000
mail: [email protected]




NEWSLETTER
[sibwp_form id=2]

Pięćset złotych to nie przelewki - KOD
Komitet Obrony Demokracji, KOD
10952
post-template-default,single,single-post,postid-10952,single-format-standard,eltd-cpt-2.2,ajax_fade,page_not_loaded,,moose-ver-3.4, vertical_menu_with_scroll,smooth_scroll,side_menu_slide_with_content,width_370,fade_push_text_right,transparent_content,grid_1300,blog_installed,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive
 

Pięćset złotych to nie przelewki

Spotkałem się z ciekawym pomysłem jak zagospodarować pięćset złotych – towarzystwa ubezpieczeniowe promują zawieranie polis posagowych, aby (gdy dziecko dorośnie) mogło otrzymać środki na rozpoczęcie samodzielnego życia. Zaraz jednak przypomniałem sobie, że obecne finansowanie projektu nie sięga aż tak daleko, więc chyba nie warto dzielić skóry na niedźwiedziu.

Zbigniew Wolski

Głównym źródłem finansowania projektu rządowego miał być podatek bankowy, jednak banki, nie wiadomo dlaczego, nie chcą spełniać swej roli dojnych krów. Pracownicy zatrudnieni w szeroko rozumianym sektorze finansowym bardzo często mieli okazje usłyszeć za to, że w tym roku podwyżki wypłat wynagrodzeń będą zamrożone. W ciągu ostatnich miesięcy wpływy z tytułu tego podatku do budżetu państwa zmniejszyły się z ponad trzystu sześćdziesięciu milionów złotych do trzystu czterdziestu, innymi słowy – w tym tempie do końca roku uzbieramy dla rodzin ponad dwa i pół miliarda złotych, a potrzebne jest o dwa miliardy więcej.
Pozostaje sprawdzona metoda deficytu budżetowego, za obsługę którego płacą nie tylko obywatele posiadający jedno i więcej dzieci. Ale jeśli przyjrzeć się całemu procesowi od strony beneficjenta, to wygląda on całkiem sympatycznie. Musimy oczywiście spełnić wymogi formalne; najłatwiej jest to zrealizować mając co najmniej dwoje dzieci, wówczas unikniemy mozolnego udowadniania urzędnikom wysokości naszych dochodów. Koniec końców otrzymujemy upragnioną decyzję, którą przynosi nam przedstawiciel naszego urzędu lub niestety musimy się po nią pofatygować sami. Dla osób, które lubią czytać otrzymane dokumenty, zaskoczeniem może być fakt, że decyzja nie zakłada przyznania nam świadczenia do uzyskania pełnoletniości przez dziecko lub dzieci. Za ponad rok przed nami kolejny kontakt z urzędnikami, aby potwierdzić swój status posiadania, przede wszystkim potomstwa. Po przejściu dość łatwej ścieżki formalnej, pozostaje oczekiwać i sprawdzać stan rachunku.
Pieniądze mają trafiać na zupełnie nowy rodzaj rachunków, które będą nazywać się rachunkami rodzinnymi. Oczywiście, banki zostały zobowiązane do bezpłatnego ich prowadzenia i udostępniania do nich kart, jak również do bezpłatnego wypłacania środków ze swoich bankomatów. Dobrze, że nie narzucono bankom konieczności oferowania takich rachunków, pozostawiając decyzję po ich stronie.
Jeden z podstawowych programów PiS-u ruszył z kopyta i nic nie jest w stanie go zatrzymać. Należy jednak dodać, że podobne programy w Europie są dość popularne, choć różny jest ich zakres. Rząd wybrał najprostszą drogę w postaci wypłaty kwoty na tyle dużej, że nie można nad nią przejść spokojnie do porządku dziennego. Chyba nadal jesteśmy zaskoczeni faktem, że można otrzymać coś (pozornie) za nic. Jakoś nieswojo się z tym czujemy.
Nie wszyscy cierpimy jednak na rozterki związane z nieoczekiwanym pojawieniem się dodatkowych funduszy w naszych budżetach rodzinnych. Tak się składa, ze obiegowa opinia o Polakach wzmiankuje o ich przedsiębiorczości i nie dzieje się tak bez przyczyny. Jeśli do budżetu czteroosobowej rodziny dodamy dla przykładu tysiąc złotych, a kwota taka wynika z niskich dochodów małżonków, to po dość krótkiej refleksji nasuwa się oczywisty pomysł, aby jeden z małżonków zrezygnował z pracy. Odejmując od uzyskiwanych przez niego dochodów koszty dojazdów do pracy, koszty ewentualnego żłobka lub opiekunki, wychodzi kwota znacznie niższa, niż ta uzyskiwana w ramach programu rządowego. Widać tu zagrożenie dla ładnego wyniku poziomu bezrobocia w naszym kraju, dlatego też rząd nie chce pozostawiać spraw takimi jakie są i znów od stycznia przyszłego roku podnosi minimalne wynagrodzenie.
Dodać trzeba, że wzrost tego wynagrodzenia do kwoty dwóch tysięcy złotych brutto jest większy, niż nieśmiałe propozycje organizacji pracowniczych. Zapłacą za to pracodawcy lub będą zmuszeni, jak to się określa, wyeksportować stanowiska pracy do innych tańszych krajów. Wpadło nam do kieszeni nieco grosza, więc trzeba je jakoś wydać. Z informacji zawartych w mediach wynika, że na czele pomysłów na upłynnienie gorącej gotówki są kredyty na używane samochody oraz kredyty na sprzęt elektroniczny. Nie można odmówić komuś posiadania samochodu lub telewizora, ale z pobieżnych szacunków ludzi, którzy wiedzą o czym mówią, czyli na przykład wicepremiera Mateusza Morawieckiego wynika, że zadłużyliśmy się na dodatkowe dwadzieścia miliardów złotych. Ponoć łatwiej brać, niż oddawać, więc przy założeniu, że jest to stały proces, długi będą spłacać jeszcze nasze dzieci.
A jeśli już przy wydawaniu jesteśmy, to mamy także do czynienia z ciekawą formą upłynniania otrzymanej gotówki. Policja odnotowuje ostatnio zwiększoną liczbę interwencji domowych wśród niektórych beneficjentów, którzy tak jak dawniej przedkładają dobrą zabawę nad pracę i inne ponure zajęcia, lecz teraz mają trochę więcej środków do wydania, niż to miało miejsce jeszcze do niedawna.
Sztandarowy program rządu jest więc programem krótkowzrocznym, wynikającym z rzuconej podczas wyborów obietnicy. Jego finansowanie, utrzymane w socrealistycznym poglądzie o nieograniczonej zamożności banków i innych instytucji finansowych, nie sprawdza się, co prowadzi do źle w tym przypadku rozumianej improwizacji. Program nosi znamiona socjalne, a nie prorodzinne. Kierowanie pomocy do wszystkich w wielu przypadkach mija się z celem. Już na wstępie uruchomienia projektu rządowego pojawiły się propozycje alternatywne do niego. Gruntownie przygotowaną propozycję przygotowała Nowoczesna.
w tym przypadku posiada wsparcie w nabyciu własnego mieszkania, podczas wychowywania dziecka małżonkowie mogą pracować w niepełnym wymiarze etatu, dzieckiem może zajmować się najbliższa rodzina będąca w okresie przedemerytalnym, dzieci mają zapewnione miejsca w żłobkach i przedszkolach, kobieta ma zapewniona lepszą opiekę podczas ciąży i porodu oraz usprawnieniu ulega ściąganie alimentów. Program ten nie wkłada nam do kieszeni pieniędzy, stawiając przy okazji pytania, co z nimi zrobić, lecz realnie wspiera w chwilach, gdzie to wsparcie jest faktycznie potrzebne. Rozdźwięk między programem wyborczym a programem opartym na dokładnej analizie potrzeb jest dość widoczny.