Komitet Obrony Demokracji

ul. Górczewska 39, 01-144 Warszawa

NIP: 5252649748
KRS 0000604562

tel: 729 052 000
mail: [email protected]




NEWSLETTER

Dlaczego KOD? Bo jestem optymistką - KOD
Komitet Obrony Demokracji, KOD
8265
post-template-default,single,single-post,postid-8265,single-format-standard,eltd-cpt-2.2,ajax_fade,page_not_loaded,,moose-ver-3.4, vertical_menu_with_scroll,smooth_scroll,side_menu_slide_with_content,width_370,fade_push_text_right,transparent_content,grid_1300,blog_installed,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive
 

Dlaczego KOD? Bo jestem optymistką

Dlaczego KOD? Bo jestem optymistką
Michał Osiecimski

Obie mają to coś, co dobrym malarzom podpowiada, by je namalować. To „coś”, to nie tylko nietuzinkowa kobieca uroda, ale też błysk oka, łatwość uśmiechu, świadomość własnej wartości połączona z pewną taką nieuchwytną nieśmiałością i jeszcze jedno „coś”, co najtrudniej określić – wrażliwość.
Ta ostatnia cecha uwidacznia się w trakcie dłuższego przebywania w ich towarzystwie, gdy jedna nie potrafi powstrzymać łez wzruszenia, zaskoczona urodzinową niespodzianką przygotowaną przez przyjaciół, a druga np. musi zagadać do psa lub kota pojawiającego się w pobliżu.
Podwójnie trudno byłoby ich nie zauważyć w duecie, gdy w charakterystycznych biało-czerwonych czapeczkach, obwieszone znaczkami KOD, kwestują z puszką lub w funkcyjnych kamizelkach pełnią straż podczas kolejnych manifestacji. Zwracają na nie uwagę przechodnie podpisujący listę poparcia obywatelskiego projektu ustawy o TK, podczas kolejnych akcji PIKOD prowadzonych na ulicach Warszawy.
Koordynatorki grupy KOD Praga Południe, Samanta Mońko i Izabella Kurażyńska, to ładniejsza część triumwiratu (z Arkadiuszem Stańczykowskim) zarządzającego grupą KOD Praga Płd. O tym, że robią to z poświęceniem, znajomością rzeczy i sprawnością, wiedzą najlepiej członkowie tej grupy. Nie byle jakiej, co zostało potwierdzone nagrodą za działalność przyznaną jej przez zarząd KOD.
Spotkały się na pierwszym zebraniu grupy, zwołanym spontanicznie zaraz po bulwersujących nocnych przedwigilijnych obradach Sejmu i od razu wpadły sobie w oko.

Izabella Kurażyńska

Izabella Kurażyńska

 

Samanta o Izie
Poproszona przy kawiarnianym stoliku o krótką wypowiedź na temat Izy, Samanta zaczyna bez namysłu:
– Iza to nasze słoneczko! A potem już z namysłem:
– Jest motorem, energią, napędem. Jak coś robi, to na całego. Potrafi przekazać tę swoją energię innym i zachęcić do większego wysiłku. Świetnie zorganizowana. Oddana sprawie w 110 proc. Tak, w stu dziesięciu! Jeśli czasem coś między nami iskrzy, to dlatego, że obie jesteśmy temperamentne, więc jak jest coś, na co inaczej patrzymy, to robi się tsunami. Ale, przynajmniej jeśli o mnie chodzi, potem przychodzi refleksja – z nikim tak dobrze mi się nie współpracuje, jak z Izą. Ona jest młoda, stąd ta jej energia, ale nie można nie zauważyć jej zdolności do układania pracy. Sobie i innym. Próbowałam, pod nieobecność Izy, współpracować przy którymś PIKOD-zie ze swoją odwieczną przyjaciółką i szybko zrozumiałam, że to nie będzie tak samo proste jak z Izą. Iza po prostu pewne rzeczy czuje. To nas łączy. A co dzieli? Hm, może to, że ja, stary warszawski grzmot, inaczej niż Iza widzę Warszawę, ale teraz i ja zaczynam rozumieć, że świat nie kończy się na Warszawie. Ale ideowo się nie różnimy – zastrzega szybko.

Iza o Samancie

Samanta Mońko

Samanta Mońko

Poproszona o to samo Iza, uznała za słuszne, aby zacząć od wygłoszenia laudacji na cześć grupy KOD Praga Płd., co da się sprowadzić do dwóch wygłoszonych przez nią zdań:
– Wyjątkowość tej grupy wynika z tego, że tworzą ją wyjątkowi ludzie. Bez tych ludzi wysiłek najlepszych koordynatorów niczego by nie przyniósł.
– A co do Samanty – podejmuje po chwili zastanowienia – bardzo lubię jej perfekcjonizm. Tak, ten perfekcjonizm jest widoczny w każdej czynności, jaką wykonuje. Nawet pozornie mniej ważnej, jak układanie ulotek, przygotowywanie list do podpisu. Już po chwili, gdy zaczyna się młyn, ustawia się kolejka chętnych do podpisywania listy, widać, jak ważne było odpowiednie przygotowanie tego wszystkiego. A poza tym bardzo lubię jej poczucie humoru… przykłady? Boże, musiałabym pomyśleć. Tyle tego było, przecież my śmiejemy się na okrągło. Mamy bardzo podobne poczucie humoru.
– Ale tylko z Leszkiem Bukowskim nie mogłybyśmy pójść na pogrzeb – wtrąca ze śmiechem Samanta. – Nie ma sytuacji, w której Leszek nie znalazłby czegoś zabawnego.
Tak, ale na Samantę można zawsze liczyć – wraca do tematu Iza – jest solidna i odpowiedzialna. Ale mnie, artystce, najbardziej imponuje jej kreatywność. To nie tylko ten słynny koń trojański, jakiego wymyśliła na jedną z pierwszych manifestacji, ale dziesiątki pomysłów, które są realizowane i wykorzystywane przez grupę. No, i jeszcze to! Ona kocha zwierzęta, dba o nie i gotowa jest im pomagać w każdej sytuacji, fascynuje ją Afryka, bo tam są zwierzęta, które namiętnie fotografuje i pisze o nich niezwykle ciekawie. Obie wybuchają śmiechem na uwagę, że jest w tym wyraźny element animalny.

Samanta i Iza odpowiadają na pytanie, dlaczego KOD?
Jak to się zaczęło? – zastanawia się przez krótką chwilę Iza – Zareagowałam tak, jak chyba wszyscy, którzy działają w KOD-zie. Najpierw był bunt na widok tego, co zaczęła wyprawiać nowa władza w Sejmie. To, co się tam działo, doprowadziło mnie do płaczu. Naprawdę! Jakieś dziwne uczucie – coś ważnego tracę. Jeszcze nie wiem dokładnie co. Czuję smutek.
Dowiedziała się, chyba z telewizji, bo nie była jeszcze na Facebooku, że ktoś organizuje pikietę pod Trybunałem Konstytucyjnym. Od razu wiedziała, że musi tam być! Nie mogła doczekać się końca pracy. Zadzwoniła do rodziny. Usłyszała: – Córko nie możemy tam być, idziesz tam także za nas. Wreszcie pobiegła. Kilkadziesiąt osób, paru mężczyzn z tubami, słychać jakieś hasła. I ten gość w skórzanym kombinezonie. Dziwny, ale energetyczny. Wszyscy uśmiechnięci, ale tacy onieśmieleni. Ją też sporo kosztowało, zanim zaczęła podejmować okrzyki. Poczuła – to jest jej miejsce! Zapisała się do grupy facebookowej KOD, a potem zaczęła szukać, czy coś się organizuje na Pradze. Przyszła na pierwsze zebranie, o którym dowiedziała się na FB i od razu zobaczyła Samantę, nawet pamięta, gdzie wtedy siedziała. Pierwsze wrażenie było smutne – dlaczego tutaj jest tak mało młodych!

– A mnie do grupy wciągnął Henryk Sikora – zaczyna swoją opowieść Samanta – pamiętam, jak byłam nim oczarowana, człowiek z taką przeszłością.
Ale tak naprawdę powinna zacząć od tego, że jak była mała, to zamiast oglądać Reksia interesowało ją, co w Dzienniku TV mówi towarzysz Gierek. Siedziała pod stołem i słuchała jak mówił, że trzeba mu pomóc. Nie, nie chciała mu pomagać, ale bardzo ją interesowało, kiedy w Polsce będzie coca-cola. Zainteresowanie polityką zostało jej do dziś. Wcześnie zaczęła wyjeżdżać za granicę. Poznała Szweda, została młodą mamą. Tęskniła do Warszawy, ale jak opuściła Szwecję, to się zorientowała, że bardziej jej się nie podobał szwedzki mąż niż jego ojczyzna. Od dwudziestu kilku lat jeździ po świecie ze swoim partnerem, przedstawicielem dużej firmy zachodniej. Ostatni dłuższy, bo dziesięcioletni pobyt wypadł im w Moskwie. Trzyma się zasady, by uczyć się języka kraju, w którym przyszło jej dłużej przebywać, więc zna tych języków kilka. To pomaga jej nie tylko chłonąć kulturę, teatr, operę, którą uwielbia, ale i prowadzić własny biznes.
Rozmawiając z rosyjskimi przyjaciółmi, dzielącymi się z nią wrażeniami z pobytu w Polsce, puchła z dumy słysząc, z jakim podziwem i zazdrością mówią o polskich przemianach. Sami wspominali to swoje: „kurica nie ptica, Polsza nie zagranica”, kręcąc z niedowierzaniem głowami nad tym, co widzieli. Nawet teraz uśmiecha się na wspomnienie tego cudownego uczucia, gdy jadą z dzieciakami przez Polskę i cieszą się każdą widzianą nową budowlą, autostradą, odnawianymi miastami i schludnymi wsiami.
Iza skończyła Szkołę Animatorów Kultury w Kaliszu, a potem Wyższą Szkołę Teatralną we Wrocławiu. Pracuje w Teatrze Lalek Guliwer. Uwielbia to, co robi. To praca czasochłonna i wciągająca bez reszty. Mieszka sama i ze swoją pracą czuje się szczęśliwa. Lubi czytać, oglądać filmy i słuchać jazzu. Aż tu nagle jest KOD!
Samancie już od pewnego czasu nie bardzo podobała się polityka prowadzona przez partię, na którą zawsze głosowała. Bała się, że to, co robi, a właściwie to, czego nie robi PO może się źle skończyć. Ale nie przypuszczała, że aż tak źle; że zacznie ze zgrozą przyglądać się temu, co wyprawiają nowi rządzący, z jaką gorliwością zabrali się do osłabiania demokracji. Rozmawiała ze swoimi zagranicznymi przyjaciółmi i głupio jej było, gdy słyszała, co mówią o „dobrych zmianach” w Polsce. Wróciła właśnie od córki z Londynu i spotkała młodego sąsiada, tegorocznego maturzystę. Niósł flagę, więc go zapytała gdzie idzie. Dopiero wtedy usłyszała, że ktoś organizuje pikietę w obronie demokracji. Natychmiast poprosiła córkę, by ją wtajemniczyła w sprawy Fb, bo do tej pory wolała używać bardziej tradycyjnych form porozumiewania się. Córka zadzwoniła do niej po godzinie z okrzykiem: – Matka ty musisz być w tym KOD-zie, to jest coś dla ciebie!
I Samanta zdążyła na pierwszą pikietę, a potem z całą rodziną na tę wielką manifestację. Na drugiej, pod Sejmem zasłabła jej babcia. To do niej jechała wtedy karetka pogotowia, po czym organizatorzy przerwali akcję. Babcia cieszy się dobrym zdrowiem i nie ma zamiaru opuszczać żadnej manifestacji. A Samanta coraz głębiej i intensywniej jest w KOD-zie. Tak, jak kiedyś była w harcerstwie, w klubie żeglarskim i w Wędrowcu, grupie prowadzonej przez pana Kijowskiego, ojca Mateusza.

Izę też polityka interesuje od zawsze. W domu często rozmawiali o różnych polskich sprawach. Dużo wiedzy czerpie do tej pory od brata – historyka. Martwi się, że tak jak w jej rodzinnym Świdwinie koło Kołobrzegu i podobnie małych miejscowościach, ludzie za mało wiedzą o istocie demokracji. Uważa, że trzeba do nich jeździć i tłumaczyć, dlaczego jest tak ważna jej obrona, dlaczego próby zawłaszczenia całej władzy przez jedną partię są niebezpieczne dla każdego Polaka z osobna, bez względu na to, gdzie mieszka.
Podczas ostatniego, majowego flash mobu, w którym kilkudziesięciu członków grupy KOD Praga Płd. zebranych na praskiej plaży z zapamiętaniem i poświęceniem grało w wymyślonym i reżyserowanym przez Izę filmie o święcie flagi, a także następnego dnia podczas rozdawania w Parku Skaryszewskim pracowicie przez kilka wspólnie spędzanych wieczorów wyrabianych kotylionów. I jeszcze parę dni później, na spotkaniu z prezydentem Bronisławem Komorowskim i w przygotowaniach do najbliższej manifestacji, każdy, kto potrafi patrzeć, musi dostrzec ogrom wysiłku trojga koordynatorów grupy Praga Płd.: Samanty Mońko, Izabelli Kurażyńskiej i Arka Stańczykowskiego.

A kiedy pod koniec rozmowy zapytać Izę i Samantę o przyszłość KOD i ideałów, na straży których stoi, to Iza powie:
– Jestem optymistką, dlatego jestem w KOD-zie, a Samanta przybije jej piątkę.