Komitet Obrony Demokracji

ul. Górczewska 39, 01-144 Warszawa

NIP: 5252649748
KRS 0000604562

tel: 729 052 000
mail: [email protected]




NEWSLETTER

Bezpieczeństwo KOD-u - KOD
Komitet Obrony Demokracji, KOD
10933
post-template-default,single,single-post,postid-10933,single-format-standard,eltd-cpt-2.2,ajax_fade,page_not_loaded,,moose-ver-3.4, vertical_menu_with_scroll,smooth_scroll,side_menu_slide_with_content,width_370,fade_push_text_right,transparent_content,grid_1300,blog_installed,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive
 

Bezpieczeństwo KOD-u

Za komuny opozycja bywała szykanowana w rozmaity sposób. Pamiętamy o aresztach, pobiciach, prowokacjach, o „ścieżkach zdrowia“, pamiętamy też o ofiarach. Niekiedy postępowano finezyjnie, zajmując się życiem intymnym opozycjonistów, by potem zepsuć im reputację w rodzinie czy w miejscu pracy. Lub mniej finezyjnie, oskarżając o działalność wywrotową na podstawie prawdziwych lub sfabrykowanych dowodów. Albo zupełnie nie finezyjnie, uprowadzając człowieka i mu porządnie dokopując. Władza autorytarna chwyta się różnych sposobów, by zniszczyć politycznego przeciwnika.

Przemysław Wiszniewski

Mateusz Kijowski udzielił wywiadu Renacie Kim w najnowszym Newsweeku („Pod ostrzałem“):
„Niedawno odmówiono wszczęcia śledztwa w sprawie słynnego transparentu na Legii z hasłem: „KOD, Nowoczesna, GW, Lis, Olejnik i inne ladacznice – dla was nie będzie gwizdów, tylko szubienice”. Z uzasadnieniem, że to wyraz poglądów politycznych, a nie czyn karalny.
– No, jasne. Nie będziemy was wygwizdywać, tylko was powiesimy. To jest przecież ewidentna mowa nienawiści, ewidentne groźby karalne, ewidentne złamanie wszelkich norm prawnych i obyczajowych. Ale okazuje się, że nie ma problemu, bo to jest opinia”.
Zła władza zrywa z tradycją poprawności politycznej. Prezes Kaczyński wręcz obśmiewa poprawność i ją wyszydza, bo jego zdaniem tłumi wolność słowa, która nie powinna być niczym nieskrępowana.
Jarosław Gowin stwierdza w jednym z wywiadów, że tolerancja jest bzdurą wykreowaną przez pseudooświecone umysły. W ciągu ostatniego półrocza, a właściwie trochę dłużej, bo już za kampanii wyborczej, ulotniła się atmosfera powściągliwości. Kindersztuba została wyśmiana i wrzucona do lamusa historii, podobnie jak język dyplomatyczny czy też parlamentarny. Dziś obowiązuje mowa nienawiści, a przy okazji publiczne dłubanie w nosie. Wrzask, obelgi i lżenie wszystkich, którzy krytykują władzę pisowską. Krzykiem można bowiem sterroryzować co bardziej delikatnych oponentów. A jak się nie da krzykiem, to przecież nie ma przeszkód, by przejść do czynów.
Aleksander Gleichgewicht z Wrocławia, legendarny opozycjonista z czasów PRL-u, po zejściu z podestu na jednej z ostatnich manifestacji KOD-u, został spisany przez policjantów i pouczony. Potem dzwonił do niego komendant i wszystko sobie wyjaśnili, wylegitymowany nie ma żadnych pretensji, wynikło nieporozumienie. Może policjanci wykazali się nadgorliwością. Trzeba dobrze żyć z policją, która nas chroni. Wciąż jeszcze nas chroni. Jeszcze nie jest represyjnym ramieniem reżimu. Gleichgewicht jest osobą publiczną i przynajmniej we Wrocławiu każdy go zna. Kieruje tamtejszą Gminą Wyznaniową Żydowską, więc nie dość, że ma „obce” pochodzenie, to jeszcze jest sympatykiem KOD-u… Czy to nie wystarczy, by prawica nacjonalistyczna, za przyzwoleniem władzy znienawidziła tego gościa?
W Suwałkach toczy się postępowanie w sprawie zakłócania imprezy przez KOD-erów. Protestowali przeciwko wykorzystywaniu publicznej placówki i publicznych pieniędzy do kampanii wyborczej przedstawicielki PiS-u. Pani Andersowa otwierała wystawę o swoim ojcu w tamtejszym muzeum, ale jednocześnie startowała w wyborach uzupełniających do senatu. Działacze KOD-u postanowili głośno zaprotestować przeciwko próbie zawłaszczania przestrzeni publicznej do celów partyjnych. Teraz mają proces i być może jest to pierwszy taki proces polityczny w historii KOD-u, wykreowany przez pisowski reżim. Dlatego należy mu się starannie przyglądać i wspierać jego ofiary.
Podczas ostatniego marszu KOD-u w Radomiu z jednego z okien poleciały w manifestantów przedmioty ciężkie, które mogły ich pokaleczyć. Jedni mówią, że doniczki, inni, że talerze. Incydent zakończył się szczęśliwie w tym znaczeniu, że nikt nie poniósł uszczerbku na zdrowiu. Ale przecież zamiarem rzucającego było wyrządzenie komuś krzywdy, ponieważ wyrzucanie przez okno talerza, zwłaszcza kiedy pod tym oknem maszeruje tłum, nie jest czynnością codzienną i społecznie lub prawnie akceptowalną. To tylko pokazuje do jakiego stopnia ludźmi zawładnęły emocje, podgrzewane przez polityków. Trzeba sobie bowiem uświadomić, że oto już nie złym, plugawym słowem albo czynną napaścią niektórzy chcą się rozprawić z protestującymi. Ludzie ulegają propagandzie, która KOD zaczyna odczłowieczać, nazywając nas elementem animalnym. W stosunku do zwierząt obowiązują inne standardy, niż w stosunku do ludzi, bo w określonych sytuacjach można je poprowadzić na rzeź.
Ostatnio ktoś pobił Mateusza Kijowskiego na Dworcu Centralnym w Warszawie. Niegroźnie. Lider KOD-u nie może się bronić, bo policja oskarży go o udział w bójce ulicznej. Może to była prowokacja, a może ktoś postanowił rozprawić się z przywódcą KOD-u.
Nie należy się bać, ale warto być ostrożnym i – w miarę możliwości – przewidującym.