Ale chroń mnie, Panie, od pogardy
Ale chroń mnie, Panie, od pogardy
Od nienawiści strzeż mnie, Boże
Na Nawrockiego głosowali ludzie z podstawowym wykształceniem! Jakże to frustrujące, że prezydenta wybrali nam prostaczkowie! — takie myślenie pojawia się za każdym razem, kiedy wyniki wyborów nie zadowalają intelektualnych elit. Pojawia się pogarda nie tylko do reprezentantów przeciwnej strony dyskursu publicznego, ale także wobec ich wyborców. My, jako aspirujący do intelektualnego zaplecza narodu polskiego, nie możemy sobie pozwolić na odczuwanie negatywnych emocji odnośnie osób o odmiennych poglądach. Jeżeli uznamy, że nasze poglądy są moralnie właściwe, naturalnie uznajemy ich odwrotność za zło, wobec czego staramy się je tępić, ale skoro jesteśmy podobno tą wykształconą klasą, nie czyńmy tego w najbardziej wulgarny i ordynarny sposób.
Kiedy nas pytają: „Cóż tam, panie, w polityce?”, nie możemy odpowiadać, że „świat dla was aż dosyć szeroki”. Na litość boską, pogarda jest najgorszym chwytem retorycznym — dlaczego go więc stosujemy? Powinniśmy się skupić na uproszczeniu naszego języka, tak aby był powszechnie zrozumiany, a nie na dziecinnych przezwiskach, rodem z piaskownicy.
Z niemoralnej, acz zrozumiałej pogardy rodzi się jednak niemoralna i niedopuszczalna nienawiść. Nienawiść, o której szerzenie oskarżamy skrajną prawicę. Jeżeli sami w naszych słowach będziemy szerzyć hejt, sami odbieramy sobie moralne prawo do krytyki drugiej strony. Bo czym niby różnią się lewicowe obelgi od prawicowego szczucia? Jak dla mnie, nienawiść to nienawiść. Niezależnie z czyich ust jest sączona.
Nie możemy zamykać się na twardy język, co opisywałem w moich wcześniejszych tekstach, ale powinniśmy stosować go z opamiętaniem. Słowa są naszą bronią, stosujmy więc ją nieustraszenie, acz szlachetnie. Mówmy prosto, jeśli trzeba też twardo, ale nie przekraczajmy granicy, za którą jest sama nienawiść.
B. Kowalczyk
Zdjęcie: Paweł Kozłowski
Marsz Antyfaszystowski w Krakowie 14.12.2025


